Mindfulness to termin, który przy choćby jodze i medytacji brzmi obco, niezrozumiale i mogę uwierzyć, że trochę strasznie. Nic bardziej mylnego. To po prostu uważność 🙂

Uważność to przede wszystkim jeden ze stanów medytacji, dzięki któremu stajemy się bardziej świadomi tego, co dzieje się wewnątrz i poza naszym ciałem. Jest to moment, w którym wyzbywamy się wszelkich interpretacji i ocen tego, co czujemy czy widzimy. 

W trakcie praktyki uważności, nasz umysł traci połączenie z ciałem; jednocześnie zbiera się do lotu, nie odrywając się od podłoża. Jesteś, a jakby cię nie było. Wszystkie problemy, które cię trapią, nie dają spać, ciążą na umyśle, na kilka momentów przestają mieć znaczenie. Jesteś tylko ty i twoje ciało. 

A przecież na co dzień jest zupełnie odwrotnie. Dużo problemów, stres, zdrowie, obowiązki, goniące deadliny, kolejne komplikacje i wyrwy na drodze o które łatwo się potknąć. Mało snu, niezdrowe jedzenie, to wszystko zwala się na twoje ramiona. Nie umiesz od tego uciec, albo co gorsza – umiesz, ale nie możesz sobie na to pozwolić.

Aby zacząć praktykować uważność, nie musisz się niczego uczyć. Nie potrzebujesz żadnej magicznej szufladki ani kluczyka, który ją otworzy. Uwierz,  masz to w sobie. Musisz to tylko znaleźć. Wyciągnąć na powierzchnię. 

To świadomość, którą zyskujesz poprzez obserwację swoich myśli. Wyciąga z nas to, co najlepsze. 

Zaczyna się i kończy w ciele. W przeciwieństwie do medytacji, skutki uważności odczuwasz nie tylko w trakcie jej praktykowania; wpływa na każdy aspekt twojego życia. Zaczynasz być bardziej świadomy_a swojego ciała, co przekłada się na twoje myśli oraz podejście do życia i kolein, które są przed tobą. 

Uważność wzmacnia i poprawia medytację; ta z kolei odżywia i rozszerza uważność. 

“It’s a way of living”. To sposób życia, droga, którą możesz wybrać z pełną świadomością tego, ile dobra ci przyniesie. 

Zdjęcie autorstwa Lesley Juarez.